Na granicy okazuje się, że nie tak prędko możemy je zobaczyć, bo kolejka na granicy spora. Rozczarowanie, jesteśmy tu pierwszy raz i myśleliśmy, że takie duże przejście ma oddzielny pas dla UE i szybko się przeprawimy, a tu guzik. Jedna droga dojazdowa, w niej tłumy Ukraińców, rezygnujemy z przejazdu, zawracamy i jedziemy przed siebie w powrotną drogę na Zamość, szukać szczęścia gdzie indziej. Już po 40 km udaje się w Zosinie (też tu jesteśmy 1 raz). Jechaliśmy jakimiś bocznymi drogami wzdłuż Bugu i tak wyjechaliśmy w Zosinie, tu kolejka mniejsza, nawet sprawnie nam idzie, przekraczamy granice mostem - coś nowego. Jesteśmy po drugiej stronie, ale już południe minęło, trzeba dorzucić kolejną godzinę zmiany czasu, szybki rachunek,..... drogi nie znamy, ale pewnie może być kiepska po tej stronie, znów musielibyśmy jechać wzdłuż Bugu z powrotem do góry 80 km do jezior... Jurek odpuszcza, zobaczymy jeziora innym razem. Jedziemy przed siebie, ale w dół, przez kilka kilometrów ciągnie się kolejka do granicy po Ukraińskiej stronie, na samej granicy nie wyglądało to tak źle, raczej tędy nie będziemy wracać do kraju.